-Dzień dobry-uśmiecham się ciepło
-Witam-odpowiada mi niska i trochę zgarbiona dziewczyna-W czym mogę pomóc?
-Em... Ja do pana Stylesa
-Do pana Stylesa drzwi numer 69. Znajdują się na samej górze-
-Dziękuję bardzo-obdarowuje ją tym samym uśmiechem co wcześniej i zaczynam podążać w stronę windy
-Co za miła i pogodna blondynka-słyszę gdy jestem kilka metrów od niej
"Przynajmniej recepcjonistka mnie lubi"-myślę kiedy wagonik pnie się w górę. Wychodzę i powoli, na chwiejących się nogach idę do wyznaczonego mi przez dziewczynę pokoju. Pukam i delikatnie otwieram drzwi.
-Dzień Dobry
-Witam-przenosi swój wzrok znad komputera na mnie.
-Ja, ja w sprawie pracy-zaczęłam jąkając się, a na mojej twarzy zawitał mocny odcień różu
-A tak, tak. Pani Edwards?
-Tak
-Proszę usiąść
-Yyy...Tak, tylko gdzie?
O nie! Pierwsze spotkanie z szefem i już taki przypał! Przecież krzesło stoi przede mną. Głupia ja!
-Tutaj-poinformował i zaczął chichotać
Szczerze mówiąc to nigdy bym nie pomyślała, że tacy biznesmeni jak on potrafią się śmiać, a tu taka niespodzianka!
-Spokojnie. Widzę, że się stresujesz. To może na odstresowanie wyobraź sobie mnie bez ubrań, co?
Hahaha, ale szef! Zaczęłam po cichu się śmiać, żeby nie zauważył, ale najwidoczniej musiał skoro słodko się uśmiechnął pokazując swoje białe ząbki i dołeczki w policzkach.
-Przejdźmy już do konkretów
-Oczywiście
-Więc tak, przejrzałem twoje CV i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.
Szczęka mi opadła i zdołałam tylko pokiwać głową, co miało oznaczać "dziękuję"
-Postanowiłem, że cię przyjmę
-Nnie spodziewałam się
-Czemu?
-To wejście i cała reszta nie była zbyt piękna
-Twoje wejście może nie, ale ty to co innego
Czy ja się przesłyszałam? Czy ze mną jest wszystko okay? Czy on powiedział, że jestem ładna?
-Yyy... Ddziękuję. To do widzenia-rzuciłam i udałam się w stronę drzwi
-Do widzenia Wiktorio
***
Słońce, które wdarło się przez niedokładnie zasłonięte rolety poraziło moją twarz. Delikatnie podniosłam powieki i jeszcze zaspanymi oczyma spojrzałam na elektryczny zegarek na skraju szafki. 7:47. Bez pośpiechu zwlokłam się z łóżka i powolnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam prysznic i lekko się pomalowałam, potem znalazłam się przy mojej szafie wybierając co na siebie włożę. Po pewnych namysłach i pomysłach postawiłam na zwykłą czarną koszulę z kołnierzykiem, czarne leginsy, czarną torebkę i szpilki w tym samym kolorze:
Wsiadłam w samochód i pojechałam do pracy.
***
-Dzień dobry. Chcę poinformować was, że pod moją nieobecność zastąpi mnie pan Tomlinson, a jego sekretarką będzie pani Julita-powiedział Har... To znaczy mój szef
-A kto jedzie?-zapytała Julita
-Emm... No ja, pan Payne i moja sekretarka pani Edwards-
-A dlaczego ja nie jadę skoro jestem zastępczynią pana Liama?-
-Ech...Nie potrzeba nam więcej sekretarek... Wystarczy jedna-
-Acha dobrze, a kiedy państwo wyjeżdżacie i na ile?-
-Wyjeżdżamy dzisiaj wieczorem, na 2 dni więc w czwartek powinniśmy wrócić. Już? Nikt nie ma więcej pytań? To dobrze. Proszę wrócić do pracy.-
***
-Możemy jechać?-spytał jeden z ważniejszych kierowników
-Tak, jedźmy już-odpowiedział nasz pracodawca, a ja kiwnęłam głową
Podróż trwała 5 godzin. Jeżeli kogoś obchodzi gdzie polecieliśmy to polecieliśmy do Paryża. Po wylądowaniu zamówiliśmy taksówkę i podjechaliśmy pod nasz hotel

Po wzięciu kart do pokoju,weszliśmy do windy i udaliśmy się na górę.
-Kładźcie się, bo jutro mamy sporo pracy-powiedział Styles
Każdy wszedł do swoich pokoi i od razu walnął w kimono
[NASTĘPNY DZIEŃ-WIECZÓR]
Przez cały dzień zwiedzaliśmy. To miasto jest takie cudowne! Tyle tu zakochanych par i taka miła atmosfera. Ludzie tacy mili i uprzejmi! Chciałabym zostać tu na zawsze! Wreszcie nastało późne popołudnie i trzeba było iść do hotelu. Szef kazał mi się bardzo ładnie ubrać z czego mogę wywnioskować, że to będzie jakiś ważny człowiek. Założyłam srebrną sukienkę przed kolano do tego czarne szpilki i torebkę do kompletu.

Poszłam w do holu i czekałam na Liama i Harry'ego. W końcu obaj zeszli i ruszyliśmy samochodem na... Wieże Eiffla!? To tam właśnie odbyła się kolacja. Pracodawca rozmawiał z tym gościem co chwilę konsultując się z kierownikiem, który sprawdzał coś na tablecie. A ja po co tutaj? Po dwóch godzinach wróciliśmy. Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam pisać ze swoją najlepszą przyjaciółką-Eleanor. Nagle usłyszałam otwieranie się drzwi. Ale jak skoro to ja mam kartę? Ktoś wszedł a mi serce podskoczyło do gardła, już wybierałam numer policji, gdy ten ktoś zapalił światło i okazało się, że to pan Styles!
-Co pan tu robi? I w ogóle jak pan tu wszedł?-spytałam kiedy ten mi się przyglądał
-Przyszedłem, bo pomyślałem, że napijesz się wina-powiedział i wyciągnął butelkę mojego ulubionego wina zza pleców-A co do tego drugiego to mam swoje sposoby
-Em...
-To co może wyjdziemy na balkon?
-Yyy... Tak, tak
Wyszliśmy na balkon, szef polał nam zimnej cieczy. Potem zaczęliśmy rozmawiać, śmiać się, aż w którymś momencie zbliżyliśmy się na tyle blisko że czułam na sobie jego oddech. Już mieliśmy się pocałować, ale chłopak wstał, wziął, przerzucił mnie do góry nagami i zaniósł do środka gdzie położył mnie na łóżku i począł obdarowywać moje ciało milionami pocałunków. Było to ekscytujące, ponieważ nie miałam absolutnej kontroli nad tym co się działo. Jego dotyk był jakby magiczny. Po chwili leżałam z rozłożonymi nogami, a silna dłoń szefa przesuwała się od moich kolan coraz wyżej i wyżej. Poczułam dreszcz emocji, przeszywającego podniecenia kiedy jego palce przejechały po mojej szparce, która momentalnie stała się wilgotna. Kiedy on gładził moją przyjaciółkę zaczęłam rozpinać jego koszule. Czy robiłam to na jego polecenie? Pewnie tak, wszystko działo się według jego scenariusza.....Kiedy moja bluzka leżała już na ziemi poczułam jak wsuwa we mnie palec. Najpierw jeden, powoli i delikatnie, potem coraz głębiej, ale wciąż z ogromnym spokojem. Potem dołożył kolejne palce i powtórzył się ten sam scenariusz. Czułam się tak jakby na moim podbrzuszu było dużo motylków, które trzepoczą skrzydełkami i delikatnie uderzając mnie nimi wywołując przyjemne dreszcze. W pewnym momencie zorientowałam się, że stanik który jeszcze przed chwilą opinał moje piersi wylądował na ziemi, a moje skutki były właśnie pieszczone przez usta chłopaka. Chwycił jeden z nich między wargi, lekko przygryzał i pociągnął. Drażnił je sprawiając, że sterczały jak nigdy dotąd. Przy tym wszystkim kontynułował swoją zabawę ''palcową"....po kilku minutach opadliśmyna łóżko. Harry przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło. Ja wtuliłam się w jego umięśniony tors i zasnęłam.
Obudziło mnie bawienie się moimi włosami przez kogoś. Przewróciłam się na drugi bok i kogo zobaczyłam!? Harry'ego Edwarda Stylesa!
-Dzień dobry księżniczko-powiedział i słodko się uśmiechnął
-Dzień dobry.Em... Proszę pana
-Kochanie nie przesadzaj już. Mów mi Harry
-Kochanie?
-No wiesz myślałem, że wczoraj pomiędzy nami coś ten teges
-Ale prosz... Harry przecież jesteś moi szefem-
-No i co? To nie znaczy, że nie możemy być razem-zaczął tłumaczyć-Wiktoria, ja zakochałem się w tobie od kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz!
Nie wiedziała co powiedzieć. Przecież on w końcu też mnie pociągał, nie? No właśnie.
-Kocham cię-w końcu wydukałam a na jego smutnej twarzy zagościł uśmiech od ucha do ucha.
Po tych krótkich krótkich wyznaniach ubraliśmy się i popędziliśmy na samolot.
***
Zostałam dziewczyną własnego szefa, a teraz już żoną, ciekawe, no nie? A ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Przy okazji poznałam wspaniałych przyjaciół i okazało się, że to kierownicy w firmie!Niall, Liam i Lou! Kocham ich, są najlepsi! Zawsze służą pomocą, chociaż świry z nich są nie z tej ziemi!
***
Nareszcie od 4 lat idę do firmy. Dawno mnie tam nie było, ciekawe co przez ten czas się tam działo.
-Witam, pani Edwards?To pani?-zaczęła dopytywać się recepcjonistka
-Dzień dobry, tak to ja-odpowiedziałam i poszłam dalej
Wjechałam windą na górę i weszłam do biura mojego męża.
-Cześć kotek-przywitałam się z nim
-Hej skarbie-podszedł do mnie i musnął moje usta
-Proszę-podałam mu śniadanie które przywiozłam
-Dzięki-wziął ode mnie jedzenie-pamiętasz o dzisiejszym zebraniu
-Jak bym mogła zapomnieć, a ty pamiętasz o przedstawieniu Darcy?
-Oczywiście, że tak i zobaczysz, że na nie pójdę
-Ta, zobaczymy
-Skarbie?
-O już dobra, dobra jadę na zakupy, a potem tu przyjadę. Narka
-Pa tylko szybko bo za półtorej godziny jest zebranie
-Tak wiem
Pojechałam i kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy do domu po czym wróciłam do firmy. W trakcie zebrania Harry wyjaśnił, że teraz ja również będę szefową i gadaliśmy ogółem o podwyżkach oraz rynku. Potem pojechaliśmy na przedstawienie Darcy. Nie uwierzycie, ale nawet nas nie zobaczyła i od razu podbiegła do chłopaków. A gdy ci powiedzieli jej, że my też tu jesteśmy bardzo się ucieszyła. Myślę, że dlatego, że nigdy nie byliśmy z Harrym(tak we dwójkę) na żadnym jej przedstawieniu. Po skończonej uroczystości wybraliśmy się wszyscy na pizze.
Styles'owa i Liamkowa
5 komentarzy = następny imagin
-Tak
-Proszę usiąść
-Yyy...Tak, tylko gdzie?
O nie! Pierwsze spotkanie z szefem i już taki przypał! Przecież krzesło stoi przede mną. Głupia ja!
-Tutaj-poinformował i zaczął chichotać
Szczerze mówiąc to nigdy bym nie pomyślała, że tacy biznesmeni jak on potrafią się śmiać, a tu taka niespodzianka!
-Spokojnie. Widzę, że się stresujesz. To może na odstresowanie wyobraź sobie mnie bez ubrań, co?
Hahaha, ale szef! Zaczęłam po cichu się śmiać, żeby nie zauważył, ale najwidoczniej musiał skoro słodko się uśmiechnął pokazując swoje białe ząbki i dołeczki w policzkach.
-Przejdźmy już do konkretów
-Oczywiście
-Więc tak, przejrzałem twoje CV i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.
Szczęka mi opadła i zdołałam tylko pokiwać głową, co miało oznaczać "dziękuję"
-Postanowiłem, że cię przyjmę
-Nnie spodziewałam się
-Czemu?
-To wejście i cała reszta nie była zbyt piękna
-Twoje wejście może nie, ale ty to co innego
Czy ja się przesłyszałam? Czy ze mną jest wszystko okay? Czy on powiedział, że jestem ładna?
-Yyy... Ddziękuję. To do widzenia-rzuciłam i udałam się w stronę drzwi
-Do widzenia Wiktorio
***
Słońce, które wdarło się przez niedokładnie zasłonięte rolety poraziło moją twarz. Delikatnie podniosłam powieki i jeszcze zaspanymi oczyma spojrzałam na elektryczny zegarek na skraju szafki. 7:47. Bez pośpiechu zwlokłam się z łóżka i powolnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam prysznic i lekko się pomalowałam, potem znalazłam się przy mojej szafie wybierając co na siebie włożę. Po pewnych namysłach i pomysłach postawiłam na zwykłą czarną koszulę z kołnierzykiem, czarne leginsy, czarną torebkę i szpilki w tym samym kolorze:
Wsiadłam w samochód i pojechałam do pracy.
***
-Dzień dobry. Chcę poinformować was, że pod moją nieobecność zastąpi mnie pan Tomlinson, a jego sekretarką będzie pani Julita-powiedział Har... To znaczy mój szef
-A kto jedzie?-zapytała Julita
-Emm... No ja, pan Payne i moja sekretarka pani Edwards-
-A dlaczego ja nie jadę skoro jestem zastępczynią pana Liama?-
-Ech...Nie potrzeba nam więcej sekretarek... Wystarczy jedna-
-Acha dobrze, a kiedy państwo wyjeżdżacie i na ile?-
-Wyjeżdżamy dzisiaj wieczorem, na 2 dni więc w czwartek powinniśmy wrócić. Już? Nikt nie ma więcej pytań? To dobrze. Proszę wrócić do pracy.-
***
-Możemy jechać?-spytał jeden z ważniejszych kierowników
-Tak, jedźmy już-odpowiedział nasz pracodawca, a ja kiwnęłam głową
Podróż trwała 5 godzin. Jeżeli kogoś obchodzi gdzie polecieliśmy to polecieliśmy do Paryża. Po wylądowaniu zamówiliśmy taksówkę i podjechaliśmy pod nasz hotel
Po wzięciu kart do pokoju,weszliśmy do windy i udaliśmy się na górę.
-Kładźcie się, bo jutro mamy sporo pracy-powiedział Styles
Każdy wszedł do swoich pokoi i od razu walnął w kimono
[NASTĘPNY DZIEŃ-WIECZÓR]
Przez cały dzień zwiedzaliśmy. To miasto jest takie cudowne! Tyle tu zakochanych par i taka miła atmosfera. Ludzie tacy mili i uprzejmi! Chciałabym zostać tu na zawsze! Wreszcie nastało późne popołudnie i trzeba było iść do hotelu. Szef kazał mi się bardzo ładnie ubrać z czego mogę wywnioskować, że to będzie jakiś ważny człowiek. Założyłam srebrną sukienkę przed kolano do tego czarne szpilki i torebkę do kompletu.
Poszłam w do holu i czekałam na Liama i Harry'ego. W końcu obaj zeszli i ruszyliśmy samochodem na... Wieże Eiffla!? To tam właśnie odbyła się kolacja. Pracodawca rozmawiał z tym gościem co chwilę konsultując się z kierownikiem, który sprawdzał coś na tablecie. A ja po co tutaj? Po dwóch godzinach wróciliśmy. Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam pisać ze swoją najlepszą przyjaciółką-Eleanor. Nagle usłyszałam otwieranie się drzwi. Ale jak skoro to ja mam kartę? Ktoś wszedł a mi serce podskoczyło do gardła, już wybierałam numer policji, gdy ten ktoś zapalił światło i okazało się, że to pan Styles!
-Co pan tu robi? I w ogóle jak pan tu wszedł?-spytałam kiedy ten mi się przyglądał
-Przyszedłem, bo pomyślałem, że napijesz się wina-powiedział i wyciągnął butelkę mojego ulubionego wina zza pleców-A co do tego drugiego to mam swoje sposoby
-Em...
-To co może wyjdziemy na balkon?
-Yyy... Tak, tak
Wyszliśmy na balkon, szef polał nam zimnej cieczy. Potem zaczęliśmy rozmawiać, śmiać się, aż w którymś momencie zbliżyliśmy się na tyle blisko że czułam na sobie jego oddech. Już mieliśmy się pocałować, ale chłopak wstał, wziął, przerzucił mnie do góry nagami i zaniósł do środka gdzie położył mnie na łóżku i począł obdarowywać moje ciało milionami pocałunków. Było to ekscytujące, ponieważ nie miałam absolutnej kontroli nad tym co się działo. Jego dotyk był jakby magiczny. Po chwili leżałam z rozłożonymi nogami, a silna dłoń szefa przesuwała się od moich kolan coraz wyżej i wyżej. Poczułam dreszcz emocji, przeszywającego podniecenia kiedy jego palce przejechały po mojej szparce, która momentalnie stała się wilgotna. Kiedy on gładził moją przyjaciółkę zaczęłam rozpinać jego koszule. Czy robiłam to na jego polecenie? Pewnie tak, wszystko działo się według jego scenariusza.....Kiedy moja bluzka leżała już na ziemi poczułam jak wsuwa we mnie palec. Najpierw jeden, powoli i delikatnie, potem coraz głębiej, ale wciąż z ogromnym spokojem. Potem dołożył kolejne palce i powtórzył się ten sam scenariusz. Czułam się tak jakby na moim podbrzuszu było dużo motylków, które trzepoczą skrzydełkami i delikatnie uderzając mnie nimi wywołując przyjemne dreszcze. W pewnym momencie zorientowałam się, że stanik który jeszcze przed chwilą opinał moje piersi wylądował na ziemi, a moje skutki były właśnie pieszczone przez usta chłopaka. Chwycił jeden z nich między wargi, lekko przygryzał i pociągnął. Drażnił je sprawiając, że sterczały jak nigdy dotąd. Przy tym wszystkim kontynułował swoją zabawę ''palcową"....po kilku minutach opadliśmyna łóżko. Harry przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło. Ja wtuliłam się w jego umięśniony tors i zasnęłam.
Obudziło mnie bawienie się moimi włosami przez kogoś. Przewróciłam się na drugi bok i kogo zobaczyłam!? Harry'ego Edwarda Stylesa!
-Dzień dobry księżniczko-powiedział i słodko się uśmiechnął
-Dzień dobry.Em... Proszę pana
-Kochanie nie przesadzaj już. Mów mi Harry
-Kochanie?
-No wiesz myślałem, że wczoraj pomiędzy nami coś ten teges
-Ale prosz... Harry przecież jesteś moi szefem-
-No i co? To nie znaczy, że nie możemy być razem-zaczął tłumaczyć-Wiktoria, ja zakochałem się w tobie od kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz!
Nie wiedziała co powiedzieć. Przecież on w końcu też mnie pociągał, nie? No właśnie.
-Kocham cię-w końcu wydukałam a na jego smutnej twarzy zagościł uśmiech od ucha do ucha.
Po tych krótkich krótkich wyznaniach ubraliśmy się i popędziliśmy na samolot.
***
Zostałam dziewczyną własnego szefa, a teraz już żoną, ciekawe, no nie? A ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Przy okazji poznałam wspaniałych przyjaciół i okazało się, że to kierownicy w firmie!Niall, Liam i Lou! Kocham ich, są najlepsi! Zawsze służą pomocą, chociaż świry z nich są nie z tej ziemi!
***
Nareszcie od 4 lat idę do firmy. Dawno mnie tam nie było, ciekawe co przez ten czas się tam działo.
-Witam, pani Edwards?To pani?-zaczęła dopytywać się recepcjonistka
-Dzień dobry, tak to ja-odpowiedziałam i poszłam dalej
Wjechałam windą na górę i weszłam do biura mojego męża.
-Cześć kotek-przywitałam się z nim
-Hej skarbie-podszedł do mnie i musnął moje usta
-Proszę-podałam mu śniadanie które przywiozłam
-Dzięki-wziął ode mnie jedzenie-pamiętasz o dzisiejszym zebraniu
-Jak bym mogła zapomnieć, a ty pamiętasz o przedstawieniu Darcy?
-Oczywiście, że tak i zobaczysz, że na nie pójdę
-Ta, zobaczymy
-Skarbie?
-O już dobra, dobra jadę na zakupy, a potem tu przyjadę. Narka
-Pa tylko szybko bo za półtorej godziny jest zebranie
-Tak wiem
Pojechałam i kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy do domu po czym wróciłam do firmy. W trakcie zebrania Harry wyjaśnił, że teraz ja również będę szefową i gadaliśmy ogółem o podwyżkach oraz rynku. Potem pojechaliśmy na przedstawienie Darcy. Nie uwierzycie, ale nawet nas nie zobaczyła i od razu podbiegła do chłopaków. A gdy ci powiedzieli jej, że my też tu jesteśmy bardzo się ucieszyła. Myślę, że dlatego, że nigdy nie byliśmy z Harrym(tak we dwójkę) na żadnym jej przedstawieniu. Po skończonej uroczystości wybraliśmy się wszyscy na pizze.
Styles'owa i Liamkowa
5 komentarzy = następny imagin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz