Pewnego dnia postanowiłaś iść do Smyka aby kupić coś dla swojej siostrzenicy. Oglądałaś ciekawe zabawki dla 3-miesięcznej dziewczynki. Nagle zauważyłaś Louisa Tomlinsona z 1D, oglądającego niemowlęce ciuszki. Lou podszedł do ciebie, ponieważ kojarzył cię z kilku koncertów na których byłaś w 1 rzędzie.
Lou:Słuchaj, bardzo cię proszę nie wygadasz nic mediom??
Ty:No ok. A tak w ogóle to co ty tu robisz?
Lou:Ja?
Ty:No tak
Lou:No kupuję ciuszki dla mojego dziecka które ma się urodzić za 3 miesiące(nie wiem co Malikowa ma z "3")
Ty:Serio?!
Lou:Na serio.
Ty:To gratuluję, a z kim?
Lou:Z Brianą:(
Ty:Z nią!?
Lou:No ta. A co??
Ty:Nic, nic
Lou:Sorcia ale muszę lecieć
Ty:Ja też. Pa LouLu(What? Loulu serio, Patka??)
Lou:Narka
Tak naprawdę podobałaś się Lou, a chłopak tobie. Tylko się do tego nie przyznawaliście. Gdy wyszłaś ze Smyka zastanawiałaś się nad Lou i Bri. No cóż los tak chciał. Tego samego dnia spotkałaś się ze swoją najką-Patrycją. Ona tak samo nie mogła w to uwierzyć. Przez chwilą myślałaś-czy to rzeczywiście dziecko Louisa. Przecierz Briana sypiała nie tylko z Louisem. Pati zaprosiła cię do siebie, bo byłaś jakaś nieogarnięta. Nie mogłaś pogodzić się z faktem, że Louis ma zostać ojcem. Gdy znajdowałaś się już u swojej przyjaciółki ona próbowała ci przetłumaczyć, że jest jeszcze dużo chłopców z 1D np. Harry Styles, Niall Horan, Liam Payne czy chociażby Zayn Malik(go też wliczamy do 1d)
Ty:No ale Zayn podoba się tobie
P:No wiem. [zarumieniła się] Ale jest jeszcze trzech chłopaków.
Ty:Tsaa, ale jakoś myślę teraz o Louisku(xdd)
Rozmawiałyście bardzo długo. W końcu zrobiło się bardzo późno. Więc postanowiłyście położyć się spać, a że byłaś zmęczona nie chciało ci się iść do domu.
Następny dzień
Wstałaś o 8:00. Wysłałaś sms do Tomlinsona, aby spotkać się w Starbucksie. Ubrałaś się
Tu:Louis jesteś pewny, że to twoje dziecko?
Lou:Tak. A co?
Ty:Patrz na to logicznie. Ty spałeś z nią tylko raz, prawda?
Lou:No
Ty:Więc mówię ci, to jest podejrzane. A co ty o tym sądzisz?
Lou:Wiesz co? Ja cię tak lubię, że sprawdzę.
Ty:Jesteś kochany. Jak już będziesz wiedział wyślij mi sms z wiadomością-"wiem" wtedy spotkamy się w parku i wszystko mi powiesz, ok?
Lou:Okay
Wypiliście kawę. Potem Lou poszedł sprawdzać twoje podejrzenia, a ty udałaś się do centrum na zakupy.
Po godzinie dostałaś sms od Louisa i poszłaś do parku.
W parku
Ty:I co?
Lou:Miałaś rację!
Ty:Że...?
Lou:Że to nie moje dziecko tylko Maxa(ten z The Wanted)
Ty:Smutno ci?
Lou:Szczerze? Ne, bo jej nie kocham. Kocham inną.
Ty:Kogo!?
Lou:Ciebie
Ty:Naprawdę!? Ja ciebie też!
Pocałowaliście się. Trzymając się za ręce poszliście do domu Louisa i reszty. Spotkałaś tam Wiktorię, która ja się dowiedziałaś była dziewczyną Hazzy. Razem trochę porozmawiałyście, ale niestety Wikia i Harry musieli gdzieś jechać, a ciebie porwał Twój chłopak.
Teraźniejszość
Jest wigilia
Ty:Lou! Zaraz podpalisz tą choinkę!!
Lou:Spokojnie, spokojnie nic się nie stanie.
Ty:Ychy...[wyszłaś do kuchni]
Lou:Aaa...Ratunku!!! Choinka się pali!!! Spada! Choinka spada!!! Pali się!! Pali się dom!!
Ty:Louis!!! Coś ty zrobił!!
Wbiegłaś do pokoju, a choinka stała tam gdzie stała w nie naruszonym stanie.
Ty:Louis!! Do mnie, now!
Lou:Hehehe
Ty:Ty cioto czasami mam cię dość!
Lou:Ale i tak mnie kochasz.
Ty:No tak, tak[usiadłaś na kanapie i odetchnęłaś]
Lou:Idź się przebierz, a ja porozstawiam krzesła.
Wzięłaś prysznic i przebrałaś się w to
Lou:Wow...[zarumieniłaś się]
Po "Stylesach" przyszli Pati, która miała taką sukienkęTy:Ej...Dziewczyny bo...Bo ja jestem w ciąży.
J i C:Super!
W:Gratuluję!
P:A jak zareagował Louis?
Ty:No właśnie bo Lou jeszcze nie wie...I chciałam prosić cię Wika o pomoc, ponieważ ty już powiedziałaś Harry'emu.
W:Powiedz mu to bardzo szybko i dodaj coś np.Czy nie zrobimy frytek:))
W tym samym czasie weszli chłopcy.
Ch:Hej!
Dz:Elo!
Lou:Ej to mój tekst!
Ty:I co?
Lou:Prawa autorskie, Hello?
Ty:Acha...Ja muszę ci coś powiedzieć.
Lou:Co?
Ty:Jestem w ciąży. Ej zrobimy frytki?
Lou:Ta jasne, ale frytki we wigilię? Co, jesteś w ciąży!? Zajebiście!
Louis obrócił cię wokół własne osi. Potem zasiedliśmy do kolacji i spędziliśmy wspólnie czas.
9 miesięcy potem
Kładliście się z Louisem do łóżka. Usnęliście. Około 3 nad ranem obudziłaś się, ponieważ musiałaś iść do toalety. Kiedy wyszłaś stanęłaś nad śpiącym chłopakiem i zaczęłaś krzyczeć
Ty:Lou!! Wody mi odeszły!! Rodzę!!
Louis zerwał się na równe nogi, a ty zaczęłaś się śmiać.
Lou:Cholera! Co jest grane!? Nie nabieraj mnie tak więcej!
Ty:Ok, ok
Położyliście się z powrotem do łóżka. Nagle poczułaś straszne kopnięcie.
Ty:Ooł kochanie ja rodzę!!!!!!!
Lou:Ta na pewno. Dobry żart:))
Ty:Teraz to na serio! Ratuj!
Lou wstał i zadzwonił po karetkę.
Lou:Karetka już jedzie. Oddychaj, tylko spokojnie. Wdech, wydech.
Tomlinson w tym momencie zemdlał.
Ty:O nie!! Lou wstawaj!!
Karetka przyjechała, zabrała ciebie i Louisa do szpitala.
W szpitalu
Louis się obudził. Siedział przy nim Horanek.
Lou:Gdzie[T.im]!? Co z dzieckiem!? W ogóle gdzie ja jestem!?
N:Spokojnie. Jesteśmy w szpitalu. [T.im] jest na porodówce i właśnie rodzi wasze dziecko.
Lou:Co!? Ja muszę przy niej być!
N:Lekarz cię nie wpuści.
Lou:Czemu!? Przecierz jestem Louis Tomlinson!
N:I co z tego? A ja jestem Niall Horan!
Lou:Idę do niej!
N:No mówię ci, że cię lekarz nie wpuści! Ty czubku! I ty masz zostać ojcem!?
Lou:Dlaczego mnie nie wpuści!?
N:Bo zemdlałeś!
Lou:I co!?
N:I to, że przy tym co tam zobaczysz to już się nie obudzisz!
Lou:No dobra, to chodź poczekamy przed salą.
Minęło dobre 5h.
Lekarz:Kto jest ojcem dziecka?
Louis zerwał się z krzesła.
Lou:Ja.
Lekarz:A to pan. Może niech pan lepiej nie wchodzi?
Lou:Czemu? Jestem ojcem dziecka, chyba mam prawo wejść?
Lekarz:Tak, tak proszę.
Twój chłopak wszedł do sali w której leżałaś.
Lou:Hej skarbie jak się czujesz?
Ty:Chyba powinna spytać cię o to samo. Więc jak się spało?
Lou:Bardzo śmieszne.
Waszą rozmowę przerwała pielęgniarka która niosła waszego synka.
Lou:Jaki on słodki. Normalnie czysty tatuś.
Ty:Masz rację. To jak dajemy mu na imię?
Lou:Kevin!
Ty:Hahaha
Lou:To nie był żart. To co, Kevin?
Ty:Kevin.
Zaczęliście się śmiać.
Lou:A ja już mam dla niego dziewczynę
Ty:Naprawdę? Kogo?
Lou:Darcy. Hazzy i Wiki.
Ty:Hehe. Fajnie
Na następny dzień wyszliście i wróciliście do domu.
13 lat potem
Oczami Darcy[córka Wiki i Hazzy]
D:Mamo, tato chodźcie bo się spóźnimy!
O Jezu ile można się szykować. Mama jeszcze jak mama, ale tata? Dlaczego tak panikuje? Otóż dzisiaj idziemy na kolację do mojego chłopaka, a moi rodzice dzisiaj pierwszy raz poznają go i jego rodziców. To znaczy może nie pierwszy raz. No bo to jest tak, że oni już się znają,tylko o tym nie wiedzą Wreszcie na dół zeszła moja mama. Ubrana była tak:
Ruszyliśmy przez wielkie podwórko które było oświetlone. Widziałam jak moi rodzice przyglądają się temu miejscu. Heh no wiecie byli tu już tyle razy. Gdy doszliśmy do drzwi zapkałam, a w drzwiach stanęli: Louis, [T.im] i ich syn Kevin.
Lou i [T.im]:Wiktoria!? Harry!?
Wiktoria i Harry:[T.im]!? Louis!?
H:Darcy?
Lou:Kevin?
D i K:Hehehe
D:To my wam nic nie powiedzieliśmy?
H:No raczej nie. Albo jestem głuchy.
D:Prędzej jesteś głuchy.
H:Uważaj.
D:Okay.
K:Dobra. Może przejdźmy do rzeczy. Jesteśmy razem, pasi?
Lou:Tak.
Resztę wieczoru spędziliśmy śmiejąc się i rozmawiając.
A gdy Kevin i Darcy dorośli zostali małżeństwem.
Sorry za błędy. Podoba się?? Zostawcie jakiegoś komka Pozdrawiamy i przesyłamy
Styles'owa i Malikowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz