środa, 30 grudnia 2015

Sylwester 2015!

 Hej w tym roku wiele się działo. Przede wszystkim mam na myśli założenie tego bloga, co było najlepszą decyzją i coś gorszego czyli odejście Zayna a potem chłopców. Nie jestem jakoś tym załamana, bo wiem że nasi chłopcy wrócą i osiągną jeszcze więcej niż do tych czas. Dość już tego rozpisywania się i przechodzimy do życzeń:)
Życzę wam aby 2016 był lepszym rokiem od tego, spotkania naszych mężów, spełnienia waszych marzeń i to co chyba dla mnie jest najważniejsze dążenia do wyznaczonego celu. Nie jestem dobra w składaniu życzeń więc napiszę krótkie wierszyki :D

Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam Harry nago tańczy.

Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam Louis nago tańczy.

Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam Horan nago tańczy.

Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam Liam nago tańczy.

No i jeszcze ten nasz Zayn
\
Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam Malik nago tańczy.

Zdrowia, szczęścia, pomarańczy niech wam 1D nago tańczy.




Oczywiście nie może zabraknąć imagina którego mam z tego bloga:http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/2013/12/sylwestrowy-imagin-z-one-direction.html . Przepraszam, że nie mój ale dzisiaj wstałam o 5. Rozumujecie to o 5!! No ale trudno, taki nasz los. Em...Tak nie wiem czy w tym roku coś wstawię najprawdopodobniej nie. Więc łapajcie to:

- Kochanie spóźnimy się ! - krzyczał z dołu Harry.
- Chwilka ! Daj mi dosłownie pięć minut ! - odkrzyknęłam w międzyczasie zakładając srebrne bransoletki na ręce. Przejrzałam się w lustrze dokonując ostatnich poprawek. Czarna sukienka z kołnierzykiem sięgała mi do ud. Narzuciłam na nią bolerko w czarno-białe paski. Stopy zdobiły czarne koturny, a w dłoni spoczywała czarna kopertówka z cekinami. Przeniosłam wzrok na twarz. Usta pomalowałam czerwoną pomadką, brązowe oczy podkreśliłam czarnym eye -linerem i tuszem do rzęs. Włosy podtapirowałam, co dało świetny efekt. Muszę skromnie przyznać, że wyglądałam cudownie. Gotowa zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Harry. Wyglądał olśniewająco, zresztą jak zwykle. Jednak dzisiaj był inaczej ubrany. Podarte rurki i koszulkę z The Rolling Stones' ów zastąpił czarny garnitur i biała koszula, oraz krawat. Westchnęłam zachwycona. Tak, to mój chłopak. W całej okazałości. Harry podszedł do mnie. Objął mnie w talii i złożył całusa na moim zaróżowionym policzku.
- Wyglądasz prześlicznie - wyszeptał.
- Ty również niczego sobie Harreh. Cieszę się, że jesteś moim chłopakiem - odparłam zaciągając się jego perfumami. Postaliśmy tak jeszcze trochę napawając się sobą nawzajem.
- Do domu wrócimy dopiero za rok - zaśmiał się Harry.
-Oj tak. Długa droga przed nami - zawtórowałam mu. Był Sylwester. Kończył się rok. Przede mną kolejny rok spędzony z Harrym. Rok pełen wzlotów i upadków. Rok pełen rozczarowań, ale także niespodzianek. Rok, którego wyczekuję, ale także się boję.
- Idziemy ? - przerwał moje rozmyślania Harry.
- Chyba czas najwyższy - powiedział. Wyszliśmy przed nasz dom. Styles zamknął drzwi, po czym poprowadził mnie do swojego samochodu. Jak to na Harrego przystało, otworzył drzwi pasażera, abym mogła usiąść. Chwilę później siedział obok na miejscu kierowcy. Patrzyłam jak prowadzi ze skupieniem patrząc na drogę. Dojechaliśmy szybko, miejsce spotkania było blisko. Wysiadłam z gracją, a przynajmniej próbowałam. Harry ujął moją dłoń i z uśmiechami na twarzach weszliśmy na salę. Szybko znaleźliśmy resztę naszej paczki.
- Witajcie ! - Perrie podbiegła całując nas w policzki i ściskając. Jej mąż Zayn podał nam dłonie a mnie obdarował całusem w policzek. Louis i Eleanor także się przywitali. Po nich kolej przyszła na Liama z Sophią i Nialla z Barbarą. Siedzieliśmy przy jednym stole. Bawiliśmy się świetnie. Nikt nie żałował alkoholu. nawet Liam. Gdy tak sobie teraz to przypomnę to chyba najbardziej z wszystkich zlał się Liam i Niall. Nie pamiętali nic od północy. Przetańczyłam z Harrym całą noc. Nie zabrakło nas na wielkim odliczaniu. Staliśmy wszyscy na tarasie restauracji, Niall pochrapywał na ramieniu Basi, a Liam gdzieś zaginął.
- 10, 9, 8, 7 - odliczaliśmy chórkiem. Gdy byliśmy przy 4 Harry odwrócił mnie do siebie.
- 3, 2 , 1 - i z okrzykiem ,,Hurra ! '' i wybuchem petard złączył nasze usta w pocałunku. Nagle poczułam zimne krople na ciele. Czyżby padał deszcz ? Odsunęłam się od Harrego. On też był zdziwiony. Spojrzeliśmy w niebo, nie padało nic. Nagle znaleźliśmy źródło wody. Okazało się, ze to nie kto inny, jak zalany w trupa Liam. Wytrzasnął skądś węża ogrodowego i teraz wszystkich polewał strumieniem zimnej wody. Byłam już całkowicie mokra.
- Niech żyje wolność...- bełkotał Payne. Jego pieśń przerywała co chwila pijacka czkawka. Szybko dorwaliśmy się do przyjaciela i wyrwaliśmy mu przedmiot, aby nie złościć innych, całkiem mokrych ludzi.  Potem szybko się ulotniliśmy. udaliśmy się na pobliską polankę, lubiliśmy tam wszyscy przesiadywać. Dopiero wtedy dotarło do nas co zrobił Liam. Zaczęliśmy się śmiać z bruneta, który obecnie chrapał na ramieniu Sophi. W milczeniu oglądaliśmy kolorowe petardy rozświetlające niebo. Taki Sylwester jest sto razy lepszy od duszenia się w wytwornej restauracji. I tak oto powitaliśmy nowy rok, rok 2016. Razem, w swoim gronie,  obok swoich miłości. Lepszego początku nie mogłam sobie wymarzyć. Do domu wróciliśmy nad ranę. Przemoczeni i zmarznięci, ale szczęśliwi. Uradowani odmaszerowaliśmy do łóżek w nowym już roku.


                                                                              Wasza Styles'owa wraz z Malikową i Liamkową.                                                                          Kochamy♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz