środa, 23 grudnia 2015

Wesołych świąt!!♥

           1.Harry
W radiu leci Wham!. Świąteczna atmosfera, nastrój, świąteczne zapachy. Od znajomych dostajesz co chwila SMS'y z życzeniami na święta. Masz też dzisiaj urodziny, tak samo jak Louis.
Z mamą przygotowujecie 12 potraw, opłatek, wigilijne prezenty. Ciepło kominka rozkręca tę piękną atmosferę. Przyszła Twoja babcia, dziadek, ale to już drugie święta bez ojca. Przyzwyczaiłaś się nie widząc go przez 2 lata. U mamy miałaś zostać jeszcze przez godzinę, później urządzałaś Wigilię u siebie.
Podzieliłaś się z rodziną opłatkiem i wyściskałaś. Pod choinkę dostałaś od mamy i od babci dotykowy telefon i słuchawki. Takie jak chciałaś. Podziękowałaś rozanielona i wesoła wszystkim.
Jesteś w bramie wyjściowej, gdy wychodzisz zauważasz swojego ojca. Siedzi sam, zapłakany i zziębnięty na ławce. Podbiegasz do niego wystraszona.
-Tato? Co ty tu robisz?
-[T.I.]? No tak, ja. Skąd wiedziałaś?
-Zgadywałam po kurtce. Co Ty tutaj robisz?!
-Czekam na Jessy (narzeczona ojca), powinna tutaj zaraz być. Nie przejmuj się. Mam swoje życie. Możesz stąd już sobie iść.
-No dobrze, już idę jak Ci przeszkadzam.
-Idź, idź. - oznajmił chamsko. Zabolało Cię, że własny ojciec nie powiedział nawet cholernego 'Kocham Cię' ani nawet 'Wesołych Świąt'...
Byłaś już blisko domu, zauważyłaś, że pali się w kominku i stoi świecąca, ozdobiona choinka. Pomyślałaś, że to pewnie dziadek był wcześniej. Jak zwykle. Weszłaś do domu. Na stole leżało małe opakowanie, a w środku kartka z napisem: FOREVER AND ALWAYS xoxo! Zobacz pod choinkę, Harry. 
Pod choinką był prezent z dopiskiem: To dopiero początek kochanie. Harry.Zaczęłaś się uśmiechać. Po spotkaniu z ojcem nie miałaś humoru, ale Harry zaczął Ci go polepszać. W prezencie zapakowane były szpilki, które kosztowały fortunę i szalenie podobały Ci się od roku. W jednej z nich była karteczka: Teraz je załóż i idź do kuchni. Niall. Zrobiłaś tak jak trzeba. W kuchni stał Niall ubrany w długą, czerwoną z pomponikiem czapkę św. Mikołaja. Czekał z ciastem, na którym różowym lukrem było napisane: Kocham Cię, to nasze dzieło z Niallem. Harr. 
-Ooch... Jakie to słodkie! Aww... - przytuliłaś się do Niall'a.
-Wesołych świąt! - powiedział słodki Niall całując z miłością Twoje usta.
-Smak Twoich ust i języka wyjaśnia brak litery 'Y'.
-No dobrze, zgadłaś - powiedział słodki blondyn. - Ja muszę już iść, mama na mnie czeka w domu.
-Papa Niall, bądź ostrożny. Buziak! - pocałowaliście się z nutką pożądania i namiętności, byłaś z Harrym. Nie mogłaś oczarować słodkiego Irlandczyka. Na lodówce była przyczepiona kartka:
Mamy nadzieję, że Ci smakowało. Idź teraz do łazienki. Louis i Liam.Uśmiechałaś się patrząc na kartki, było to miłe z ich strony. Louis i Liam czekali na Ciebie w łazience, mieli ręce a sobą.
-Cześć chłopaki.
-No heeej [T.I.]... - powiedział Louis - Mamy coś dla Ciebie.
CZĘŚĆ DRUGA

-Proszę - powiedział Daddy i wręczył Ci piękną suknię. Była czerwono-czarno-biała, pięknie szyta. Po prostu jak z marzeń.
-O MATKO! KOCHAM WAS! Prezenty dam Wam jutro, przepraszam. Zapomniałam wziąć ich od mamy. - powiedziałaś wzruszona. Na metce od sukni napisane było: To jeszcze nie koniec niespodzianek, moja droga. Idź w stronę pokoju. Harry xx.  Posłuchałaś się wskazówki, zza drzwi od korytarza wyszedł wystrojony w czarny garnitur, pachnący Zayn. Trzymał za sobą bukiet czerwonych, ognistych róż.
-To dla Ciebie, od Harrego. - powiedział Zayn słodko uśmiechając się.
-Jakie to słodkie. Jeszcze coś masz? -  popatrzyłaś w jego piwne tęczówki, które chciały Cię porwać. Zayn zbliżył wasze usta, przyciągnął Cię za policzki, złapał za biodra i namiętnie pocałował, tak jak Niall. 
-Papa, ja już muszę lecieć, rodzina czeka. - powiedział i szybko zbiegł po schodach. Weszłaś do Twojego i Harrego pokoju. Mieliście tam postawioną przyjaźnie ozdobioną choinkę. Przy niej siedział 'Mikołaj' <Hazz przebrany za Mikołaja ;)> i wieszał czerwone bombki na gałązkach. 
-Cześć kotku - powiedział Harry w czerwonej czapce i kędziorkach.
-Harry, to najpiękniejsza Wigilia jaką miałam... - powiedziałaś płacząc jak małe dziecko. Klęknęłaś na podłodze, rękami zasłaniając twarz.
-Kotku, nie smuć się dlacz...
-To ze szczęścia Harry. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę z tego, że Cię mam. Jesteś moim największym skarbem, a chłopaki to...
-Nie mówi nic, Twój piękny makijaż się rozmaże. Kocham Cię skarbie. Dziś nasza rocznica odkąd jesteśmy razem. Myślałem, że pojedziemy gdzieś w góry, pooglądać gwiazdy i puszysty, świeży śnieg.
-Aae... Har...
-Cichutko skarbie mój. Nie płacz, proszę. Wiem, że się cieszysz. 
-Też Cię kocham, misiu. - odpowiedziałaś szlochając.
-Spodobały Ci się prezenty?
-Bardzo, kotku. Ale ja... Ja nie mam nic dla Ciebie. - spuściłaś głowę. Harry przysunął się do Ciebie i ułożył głowę na Twoich kolanach.
-To Ty jesteś moim najpiękniejszym prezentem. Jesteś najpiękniejsza, najlepsza i najtroskliwsza. Oddałbym za Ciebie wszystko, kotku.
-Och, ale Harry. Ja naprawdę nie mam poj... Na pewno?
-Tak słonko moje. Jesteś najważniejsza. Mogę poświęcić dla Ciebie całe życie. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy - po prostu mi to powiedz, ale błagam. Nie zostawiaj mnie nigdy, kiedy będę w potrzebie, kiedy będę załamany - bądź przy mnie zawsze. Zawsze Ty, forever and always.
-Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa.
-Wiem skarbie - pocałował Cię, klękając twarzą w twarz. - Jesteś wyjątkowa i jedyna.
-Ty również kochanie. Po prostu potrzebuję Cię do życia.
Pocałowaliście się namiętnie i poszliście spać. Byliście zmęczeni. W ramionach Hazzy czułaś się bezpieczna, chroniło Cię to przed wszystkim złem. To było uczucie nie do opisania.

Blog:http://fuckmemalik69.blogspot.com/2012/11/16-imagin-harry-swiateczny.html


2.Louis
Jutro Wigilia. Tak jak co roku mam zamiar jechać do chłopaków. A tymi chłopakami, rzecz jasna, są Liam, Harry, Niall, Zayn i mój Lou. Louis był moim chłopakiem. Poznaliśmy się na jednym z wywiadów w którym byłam reporterką. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Po miesiącu znajomości z Louisem zaczęliśmy ze sobą chodzić. Kochaliśmy się, fanki mnie akceptują, więc nie ma się czym martwić. Moje największe zmartwienie na chwilę obecną brzmiało: "Co kupić chłopakom na święta?". Ubrałam się i poszłam do sklepu. Z Hazzą, Zaynem, Liamem i Niallerem poszło szybko, najdłużej zastanawiałam się nad Louisem. W końcu poszłam do jubilera i zamówiłam srebrny zegarek ze złotymi literami na tarczy: "[T.I.] & Louis Forever". Musiałam pójść jutro po jego odbiór. Wskoczyłam jeszcze po papier ozdobny i wstążki. Weszłam jeszcze do supermarketu po parę niezbędnych rzeczy, takich jak nutella w razie nieoczekiwanych odwiedzin Nialla. Kiedy nabyłam wszystkie te niezbędniki już bez zatrzymywania się wróciłam do domu.
Spojrzałam na zegarek. Była 18:00. Nie byłam nigdzie zaproszona, ani z nikim umówiona, więc postanowiłam wziąć prysznic kąpiel. 
Wyszłam z wanny i wytarłam mokre ciało ręcznikiem. Szybko wskoczyłam w piżamkę, poszłam jeszcze do salonu po laptop i pobiegłam do sypialni. Rzuciłam się a łóżko, przykryłam się kołdrą pod sam nos i położyłam laptop na kolanach. Weszłam na TT. Już miałam składać Louisowi życzenia, ale powstrzymałam się. Postanowiłam złożyć mu je jutro.
Zastanawiałam się czy dobrze dobrałam chłopakom prezenty. Harremu kupiłam pluszaka-kotka i czarne bokserki z napisem "Właściciel tych bokserek ma dużego i jest sexy", Zaynowi jak to Zaynowi usterko ze złotą ramką i koszulkę z napisem "Zap!". Niallowi karty rabatowe do Nados, McDonalda i KFC oraz poduszkę w kształcie hamburgera, Liamowi kubek z napisem "Najlepsza niańka na świecie" i płytę DVD ze wszystkimi trzema częściami "Toys Story", a Louisowi jak wcześniej wspominałam zegarek, tuzin marchewek z zieloną kokardą i koszulkę w poziome paski. Jemu kupiłam trochę więcej, bo on dostaje prezent z dwóch okazji, urodziny i święta. Myślę, że chłopcy będę zadowoleni. Ciekawe co ja dostanę. Od Louisa.
Oczy zaczęły mi się schodzić więc wyłączyłam laptopa. Już miałam iść spać kiedy przyszedł mi SMS. Na wyświetlaczu pojawił się Lou. Wcisnęłam kopertkę aby odczytać wiadomość. "Dobranoc Księżniczko, Kocham Cię"  Louis <333. Uśmiechnęłam się mimowolnie. I zmorzył mnie sen.
Obudziłam się dość późno, bo o 13:00. Zeszłam do kuchni, zjadłam śniadanie i poszłam się umyć. Potem ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam się za pakowanie prezentów, ale nagle przypomniało mi się o zegarku dla Louisa. Wyskoczyłam szybko z domu i pognałam do jubilera. wbiegłam do pomieszczenia. Ledwie zdążyłam przed zamknięciem. Wzięłam zegarek i zapłaciłam za niego. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy ludzie w środku patrzą się na mnie jak na wariatkę. Nagle dotarło do mnie że wyszłam na dwór w środku zimy w samej bluzce, dobrze, że chociaż buty założyłam. Znowu w biegu wróciłam do domu. I teraz już na serio wzięłam się za pakowanie prezentów. Louis miał papier w marchewki, Niall w czekoladki, Liam w misie, Harry w kotki, a Zayn w lusterka. Zawiązałam wstążki i wszystko było gotowe. Poszłam jeszcze do salonu gdzie miałam schowane kupione wcześniej prezenty dla Perrie i Danielle. Jednej kupiłam kolczyki a drugiej bransoletkę. Były już zapakowane więc wzięłam się za siebie bo była już 15:00, a o 16:00 miałam być u chłopaków. Wzięłam szybki, naprawdę szybki prysznic. Wysuszyłam włosy. Potem makijaż i ubiór. Uhhhh. Wzięłam prezenty i zadzwoniłam po taksówkę. Pod domem chłopaków byłam o 15:50. I tak nie źle. Otworzył mi Liam.
L: Hej [T.I.].
T: Hej
L: Wejdź.
Chłopaki rzucili się na mnie, ale nigdzie nie widziałam Louisa. 
L: Chłopaki zostawcie ją, ona jest moja - usłyszałam ten dźwięczny głos. Chłopaki odsunęli się ode mnie i zobaczyłam go. Stał w pomarańczowym sweterku i czerwonych rurkach. Rzuciłam na ziemie prezenty i podbiegłam go niego, zarzuciłam mu ręce na szyję i przewróciliśmy się. Nie przeszkadzało nam to całowaliśmy się namiętnie, tocząc po dywanie.Kiedy zabrakło nam tchu wstaliśmy i zobaczyliśmy klaskających chłopaków oraz Dan i Pez, które najwyraźniej przyszły w trakcie. Każda przytulona do swojego chłopaka. Lekko się zarumieniłam, ale Lou stał koło mnie więc nie miałam powodów. 
Chłopaki od razu doskoczyli do prezentów. Nawet nie złożyłam im życzeń sami wyciągnęli swoje paczki.
H: Ten napis nie kłamie, dzięki [T.I.]. 
L: Najlepsza niańka na świecie!? Wiesz co?
T: No to prawda.
N: Gratuluje [T.I.] połączyłaś moje dwie ulubione rzeczy jedzenie i spanie!
Z: Zajebista koszulka! Kolejne lusterko, chyba salon otworzę.
P: Świetne kolczyki. Dzięki kochana.
D: Ale fajna bransoletka. Jest boska.
Teraz nadeszła chwila prawdy. Spojrzałam na Louisa. Stał osłupiały, a potem zaczął się histerycznie śmiać. Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
T: Z czego się śmiejesz?
L: Patrz - podeszłam do niego i zobaczyłam... Zegarek? Był taki jak ten ode mnie dla Louisa z taką różnicą, że jego był męski, a mój damski. Zaczęłam się śmiać. Lou założył mi zegarek na rękę. Był śliczny.
L: Wszystkiego najlepszego! - szepnął mi do ucha.
Wyjął z pudełka marchewki i zaczął je jeść. Cały on. Ja dostałam od Zayna zestaw kosmetyków, od Nialla kolczyki w kształcie truskawek, od Liama srebrny naszyjnik, od Harrego skąpą czerwono - czarną koronkową bieliznę (żebyście widzieli minę Louisa jak ją z pudełka wyjęłam). A od mojego Lou dostałam oprócz zegarka marchewki, śliczną czerwonąsukienkę i... kolejny komplet bielizny, tym razem niebieskiej, ale jeszcze skromniejszy niż ten od Harrego.
L: Kochanie idź się przebrać, proszę.
T: Jasne skarbie.
L: Ale bieliznę też zmień. Tylko załóż tą ode mnie nie od Hazzy, dobrze?
T: Dobrze - cmoknęłam go w policzek i poszłam do jego pokoju i założyłam prezenty. Wyglądałam naprawdę ślicznie w lekkiej czerwonej sukience. Zeszłam na dół i usłyszałam winszowanie Harrego. Uśmiechnęłam się. Myślałam, że Louis zabije Loczka wzrokiem. Podeszłam do niego.
T: Zazdrośnik.
L: Mam o co być zazdrosny.
T: Nieprawda
L: Prawda i obiecuję ci kotku, że jeszcze dzisiaj tak sukienka będzie leżeć na podłodze. 
Potem bawiliśmy się z przerwami na jedzenie o które prosił Nialler. Było bardzo fajnie. Ubraliśmy choinkę, ale okazało się, że choinki nie ma więc ubraliśmy Louisa - choinkę. Ogólnie było bardzo fajnie. Potem miałyśmy z dziewczynami już iść, ale chłopaki zaproponowali, żebyśmy spały u nich. Zgodziłyśmy się . Było późno więc wszyscy rozeszliśmy się do pokoi. Louis nie kłamał i dotrzymał obietnicy.

Blog:http://imaginy-o-one-direction-2013.blogspot.com/2013/12/imagin-swiateczny-o-louisie-8.html

3.Niall
 Święta to czas kiedy wszyscy powinniśmy być szczęśliwi, weseli i żyć w zgodzie z innymi. Więc dlaczego ja czuję tylko zazdrość i nienawiść? Moje spojrzenie powędrowało do NIEJ. Najpiękniejszej dziewczyny jaką znałem, o urodzie tak idealnej i niespotykanej, że czasami miałem wrażenie, że zaraz rozpłynie się w powietrzu. Chłopak obok niej powiedział jej coś na ucho, a ona zaśmiała się melodyjnie. Chciałem być na jego miejscu. Móc patrzeć na nią bez obawy, że ktoś pomyśli, że coś jest ze mną nie tak. Bo przecież najważniejsze jest co pomyślą inni! Takie bezsensowne gadanie. Przecież nie byliśmy spokrewnieni. Byliśmy tylko...przyrodnim rodzeństwem. Ale to i tak nie miało znaczenia. (t.i.) prawdopodobnie już nigdy by się do mnie nie odezwała, gdyby wiedziała co do niej czuję. Stwierdziłaby, że to dziwne, ale co gorsza pomyślałaby, że żartuję. Ale tak nie było. To była prawda. Zakochałem się w przyrodniej siostrze. A teraz siedziałem przy świątecznym stole z całą swoją rodziną, tak wesołą i beztroską w przeciwieństwie do mnie. A ona przyprowadziła tego swojego 'przyjaciela'. Może ona tak myśli, bo ślepy zauważyłby jak pożera ją wzrokiem. Zżerała mnie zazdrość. I nie mogłem z tym nic zrobić. Nienawidzę świąt. Wstałem od stołu i siląc się na uśmiech, przeprosiłem na chwilę. Wyszedłem z salonu czując na sobie spojrzenie (t.i.). Czy proszę o tak wiele? Gdyby ona była zwykłą dziewczyną po prostu bym za nią chodził, czarując ją dopóki by się ze mną nie umówiła. A tak? Nic nie mogłem zrobić. Stanąłem przy oknie i obserwowałem noc. Nie widziałem gwiazd, bo na dworze szalała śnieżyca. Oparłem dłonie o parapet i zamknąłem oczy. Do moich uszu dochodziła jedynie wolna melodia 'White Christmas'. Nagle poczułem na swoim ramieniu czyjąś drobną dłoń. Odwróciłem się powoli. Moje oczy jak zawsze się rozszerzyły, gdy zobaczyłem jej piękne rysy i niesamowite oczy. 
            - Niall, coś się stało? Wróć do stołu - powiedziała cicho. Otworzyłem usta chcąc coś powiedzieć, ale szczerze mówiąc nie wiedziałem co. - Niall?
Dziewczyna położyła obie dłonie na moich ramionach chcąc zwrócić na siebie uwagę. Potem jakby nieświadomie przesunęła je na moją szyję. Moje ręce same powędrowały na jej talię. Zaczęliśmy się delikatnie kołysać nie odrywając od siebie oczu. Moje serce waliło w piersi jakby chciało połamać mi żebra. Jej spojrzenie było niepewne, a jednocześnie tliło się w nich jakieś dziwne uczucie. Nagle spojrzała do góry i zamarła na chwilę. 
            - Niall? - wydukała.
            - Tak? - wychrypiałem.
            - Jemioła.

            
Spojrzałem do góry i zobaczyłem nad sobą przyczynę mojej zguby. Nie wiem kto zaczął pocałunek. Wszystko działo się zbyt niespodziewanie by zwrócić uwagę na taki szczegół. Nasze wargi delikatnie się muskały, bez pośpiechu, w idealnym tempie. Zamknąłem oczy i wciągnąłem w nozdrza jej subtelny, kwiatowy zapach. Dziewczyna wspięła się na palce, żeby być jeszcze bliżej mnie i mocno objęła moją szyję. Wplotłem palce w jej miękkie włosy i usłyszałem jej ciche westchnienie. Nagle oderwała się ode mnie z oszołomionym wyrazem twarzy.
            - Niall ja... Nie wiem co mnie poniosło ja... - plątała się w tym co mówi.
            -  T-to moja wina - wydukałem. (t.i.) spojrzała na mnie spod rzęs.
            - Ale to ja zaczęłam... 
            - Nie protestowałem.
            - Wiem, ale...
            - Żałujesz?
            - Właśnie nie. - Zakryła usta dłonią zaraz po tym jak to powiedziała. - Cholera. Niall ja... Boże nieważne.
            Wspięła się na palce i mocno wpiła w moje wargi. Zaskoczony niemal się przewróciłem od jej siły. Objąłem ją mocno i odwzajemniłem jej pocałunek nie dowierzając, że to się naprawdę dzieje. W tej chwili nie obchodzi mnie to co powiedzą inni. Liczy się tylko to, że ONA jest w moim ramionach i czuje w tej chwili to samo co ja.


Blog:http://fiveboysstolemyheartforforever.blogspot.com/2013/12/imagine-35-niall.html

4.Liam
Mogłoby się wydawać, że święta nigdy nie będą smutne. Ta atmosfera udzielała się każdemu. Gorące potrawy na stole, pachnąca choinka, a pod nią prezenty... Każdy byłby szczęśliwy. Jednak nie ja. Nie byłam szczęśliwa, bo nie było obok mnie mojej drugiej połówki. Liam był piosenkarzem. Miał swój własny zespół. Niedawno wydali swoją trzecią płytę, co wiązało się z trasą koncertową. Na nasze nieszczęście wypadła ona akurat w trakcie świąt ! Oznaczało to jedno - Liam nie spędzi ze mną świąt. Było mi bardzo smutno z tego powodu. Tylko w jego towarzystwie święta były bardziej magiczne  niż zazwyczaj. Czasami przeklinałam Simona i fanki,za to co robią. Wiem, nie jest to w porządku wobec nich i Liama, ale czemu to zawsze ja muszę cierpieć ? Przechadzałam się właśnie jedną z ulic Londynu. Dzień przed Wigilią. Jutro jest ten ważny dzień. Widziałam masę ludzi w pośpiechu kupujących ostatnie prezenty. W myślach widziałam Liama biegającego od jubilera do jubilera w poszukiwaniu odpowiedniego świecidełka dla swojej mamy. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym. Liam zawsze starał się dobierać prezenty, które na pewno przypadną do gustu. Szkoda, ze w tym roku tego nie zrobi. Dotarłam do końca alejki po czym ruszyłam w stronę powrotną. Ludzie byli bardzo zdenerwowani. Prawie biegli, aby tylko zdążyć do domu. To zabawne, ze co roku obiecujemy sobie, że prezenty zakupimy wcześniej a i tak wszystko się ciągnie do ostatniego dnia. Nucąc pod nosem jakąś świąteczną piosenkę zbliżałam się do mojego domu. Do mojego i Liama. Wigilię mam spędzić z rodzicami Liama. Moi zginęli w wypadku, gdy miałam 19 lat. Byłam już spakowana. Z samego rana wyjadę. Sama bez Liama. Zawsze wspólna droga z Londynu do Wolverhampton była atrakcyjna. Teraz będzie długa i nudna. Z podręcznej torebki wygrzebałam klucze z breloczkiem przedstawiającym słonia. Lubiłam ten breloczek. Dostałam go od rodziców na Dzień Dziecka. Przekręciłam go w zamku otwierając wejściowe drzwi. Ściągnęłam buty i szalik, po czym odwiesiłam kurtkę i ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie gorące kakao i kanapki z dżemem. Idealny posiłek na kolacje. Rozejrzałam się po salonie. Bez Payne'a było tu pusto. Przerażająco pusto. Zastanawiałam się co on teraz robi. Zmęczona ziewnęłam. Dopiłam swój napój po czym wstawiłam kubek i talerzyk do zmywarki i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, odbyłam wieczorną toaletę ruszyłam do łóżka. Przed snem napisałam smsa do Liasia :

,, Smutno mi bez ciebie. I pościel jakaś taka zimniejsza ;( Wracaj, jutro święta .... <3 ''

Nie czekając na odpowiedź odpłynęłam.

Obudziłam się bardzo wcześnie. Liam nie odpisał. Mogłam się tego spodziewać. Różnica czasu sprawiła, ze albo odsypiał, albo koncertował. Odsłoniłam rolety i udałam się do toalety. Wykonałam poranną toaletę po czym ubrałam czarne rurki i biały top z sweterkiem. Zwarta i gotowa ruszyłam na dół do kuchni. Przyrządziłam sobie tosty i herbatę i zaczęłam wolno jeść. Gdy już skończyłam zniosłam wszystkie swoje torby. Byłam gotowa. Zajęłam się odłączaniem komputera i telewizora. Zawsze tak robię, kiedy wyjeżdżam gdzieś na dłużej. Przywykłam do zabezpieczeń. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiona poszłam je otworzyć. Ujrzałam za nimi... Mikołaja ! Był wysoki, ubrany na czerwono z czapką z pomponem i maską. Nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać. W jednej chwili nieznajomy zrobił krok do przodu złączaj ac nasze usta w pocałunku. ,, Ratunku - pomyślałam - Mikołaj mnie gwałci ''. Po chwili ściągnął maskę i szepnął mi do ucha :
-Czy panienka byłą grzeczna ?
- Liam ! - pisnęłam rzucając się na niego. Zakręcił mną dookoła. Nasze śmiechy były głośne.
- Skąd się tu wziąłeś ? Przecież trasa ...
- Simon dał nam wolne - wyjaśnił - spieszyłem się aby zdążyć. Prezenty już mam. Możemy jechać do Wolverhampton.
- Tak się cieszę ! Nie wyobrażałam sobie świąt bez ciebie! - zawołałam szczęśliwa.
- Widzisz, przybyłem. Kocham Cię- szepnął całując mnie delikatnie. Zatopiliśmy się w pocałunku. Po paru minutach oderwaliśmy się od siebie by nabrać powietrza. Nasze czoła się stykały
- Wesołych Świąt moja śnieżynko - uśmiechnął się Liam.
- Wesołych Świąt seksiasty Mikołaju - odpowiedziałam mu. Wybuchnęliśmy gromkim śmiechem. I tak oto w niesamowitych humorach pojechaliśmy spędzać święta.

Blog:http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/2013/12/liam-payne-imagin.html

5.Zayn

 Był 18 grudnia. Nie wiedziałaś co masz robić. Z jednej strony chciałas zostać w Londynie na święta, bo byli tutaj chłopcy, Twoi przyjeciele, tata no i oczywiście Zayn, ale z drugiej strony w Polsce czekała na Ciebie mama, która za żadne skarby świata nie przyleciałaby samolotem. Nawet by nie wsiadła do środka. Kompletnie byłaś rozdarta. Zastanawiałaś się jak masz połączyć koniec z końcem, ale przez myśl przelatywała Ci tylko jedna myśl - zabranie chłopaków i taty ze sobą, do Polski. Na początku myślałaś, że to dobry pomysł, ale po głębszych przemyśleniach doszłaś do wniosku, że jednak nie jest on taki wspaniały, bo przecież oni też mają swoje rodziny, z którymi by chcieli spędzić trochę wolnego czasu. Usiadłaś na swoim łóżku, wzięłaś laptop na kolana, sprawdziłaś facebook'a, twitter'a, pocztę. Miałaś bardzo dużo powiadomień i wiadomości, od kiedy jesteś z Zaynem. 
- To takie żałosne - Pomyślałaś. - Najpierw ludzie nie zwracają na ciebie uwagi, w ogóle zachowują się jakbyś była powietrzem, a teraz nagle, gdy dzieje się coś, gdy jest wokół ciebie dużo szumu i kręci się obok ciebie jakaś gwiazda, to wszyscy zaczynają się z tobą kolegować. 
Odłożyłaś laptop na biurko, a sama się walnęłaś na łóżko. 
- Co ja mam zrobić? - Aktualnie tylko takie myśli przelatywały ci przez głowę. 
  Ktoś zapukał do ciebie do drzwi. Pomyślałaś, że to tata, więc odwróciłaś się na brzuch i nie odpowiedziałaś nic.
- Hej, słoneczko - Usłyszałaś głos Zayna. - Co jest?
- Oh, to ty - Podniosłaś tylko głowę na moment, by zobaczyć jego twarz. - W ogóle nie wiem co mam zrobić, już niedługo święta, a ja jestem w kropce. Moja mama nie wsiądze do samolotu, bo się boi, a wy macie tutaj rodzinę i nie da rady, byście przyjechali ze mną do Polski. 
- [T.I] słoneczko, nie przejmuj się - Przytulił się do ciebie. - Wymyślimy coś. 
- A jak nie? Nie chcę was zostawiać, ale nie chcę też zostawić mamy samej - Usiadłaś.  
- Bądź nastawiona optymistycznie - Uśmiechnął się.
  Westchnęłaś tylko i wtuliłaś głowę w jego ramiona.  
19.12.2012r.
- Cześć mamo! - Powiedziałaś radośnie do telefonu.
- No cześć [T.I] - [I.T.M] przywitała się. - Kiedy wracasz? Bardzo się za tobą stęskniłam.
- No właśnie... ja chciałam o tym porozmawiać. - Zaczęłaś. - Pamiętasz jak mówiłam ci o Zaynie, prawda?
- No tak.
- No więc, my jesteśmy parą, ale to też wiesz. Chcieliśmy spędzić wszyscy razem święta. Ja, tata, ty, on i jego rodzina.
- Tak, ale w czym problem? - Zapytała niczego nieświadoma kobieta.
- Bo wiesz... jego rodzina jest dość liczna i u nas w mieszkanku byśmy się na pewno wszyscy nie pomieścili - Odpowiedziałaś niepewnie.
- [T.I] czy ty coś sugerujesz?
- Mamo, ale nie denerwuj się. Może... - Zatrzymałaś się na chwilę. - Może... przyleciałabyś tutaj do nas?
- O nie, nie ma mowy! Wiesz dobrze, że panicznie boję się latać samolotem. - Krzyknęła podenerwowana mama.
- Mamo, przecież to tylko 2h lotu. Poleciałabym po ciebie i byśmy przyleciały z powrotem. - Zaproponowałaś.
- Nie i nie dyskutuj ze mną. Jest tata?
- Jest... - Odpowiedziałaś zrezygnowana i poszłaś do taty, by dać mu słuchawkę.
  Mężczyzna wziął telefon.
- [I.T.T] co wy kombinujecie? Nie ma mowy, żebym ja przyleciała samolotem do was. Wybijcie sobie z głowy.
- Ale [I.T.M] przecież [T.I] miała dobry pomysł, ja nie widzę innego rozwiązania.
- Nie obchodzi mnie to, ja do samolotu nie wsiąde. Mówię wam to od paru lat. To wy macie przylecieć do mnie. - Twoja mama się rozłączyła.
  Miałaś zaszklone oczy. Uciekłaś na górę.
- Wiedziałam, że tak będzie! - Krzyczałaś i waliłaś ręką w łóżko. - Dlaczego?!
  Twój tata podszedł do ciebie i przytulił cię.
- [T.I] nie płacz, wszystko będzie dobrze.
  Szlochałaś przez dobre 15 minut, kiedy nagle zasnęłaś. Kiedy się obudziłaś nie było przy tobie taty, tylko siedział Zayn, wpatrzony w ciebie jak w obrazek.
- Nie udało się, prawda? - Zapytał.
- Niestety nie... - Odpowiedziałaś smutna.
- Kochanie, nic się nie stało. Nie będziemy się widzieć tylko przez jakiś czas, potem znów będziemy razem. Dobrze?
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, rozumiemy się? - Podniósł twoją brodę i popatrzył ci głęboko w oczy, a potem pocałował.
  Wariowałaś od jego ciemno czekoladywch tęczówek, więc bez najmniejszego wahania się zgodziłaś. 
  Następnego dnia poszłaś razem z chłopcami do Primarka, by poszukać jakichś prezentów. Umówiliście się, że dacie je sobie po twoim powrocie do Londynu. Rozeszliście się po całym sklepie i chodziliście osobno, by żadno z was nie widziało co kupujecie sobie nawzajem. Kiedy już skończyliście wyszliście na zewnątrz. Miałaś pełno toreb wypełnionych świątecznymi zakupami. Byłaś bardzo zadowolona ze swoich zakupów.
- No i gdzie teraz? - Spytałaś. 
- Może do Starbucksa na kawę? - Zaproponował Liam.
- Ok, ja bardzo chętnie. - Zgodziłaś się. 
  Poszliście w stronę kawiarni. Spędziliście tam trochę czasu. A później wróciliście do domu. 
 22.12.2012r.
  Dzień waszego wylotu. Chłopcy odwieźli ciebie i twojego tatę na lotnisko. 
- Zayn, będę tak bardzo za tobą tęsknić - Powiedziałaś przez łzy. 
- Ja za tobą też, ale masz być silna. Rozumiesz? Musisz. - Powiedział i bardzo mocno cię przytulił. 
  Pożegnałaś się z resztą chłopaków. 
- Musi pan mi obiecać, że zadba o nią - Zayn zwrócił się do twojego taty. 
- Nam też pan musi to obiecać - Powiedział Harry.
- Oczywiście, że się nią zajmę - Uśmiechnął się. 
  Wsiedliście do samolotu. Po paru godzinach byliście już w Polsce. Napisałaś Zaynowi tylko sms, że jesteście już na miejscu i za chwilę będziecie wracać do domu. Odpisał, że bardzo cię kocha i, że już tęskni. 
  Po niespełna godzinie byliście już na posesji. 
- Cześć mamo! - Krzyknęłaś.
- Cześć skarbie - Odpowiedziała mama i mocno cię przytuliła. - Gdzie tata?
- Za chwilę przyjdzie. 
  Położyłaś się spać.
23.12.2012r. 23:57
  Obudziłaś się. Ostrożnie zeszłaś z łóżka, by nikogo nie zbudzić. Wyjęłaś ze swojej torby prezenty, które miałaś położyć pod choinkę rodzicom. Znalazłaś tam również zdjęcie twoje i Zayna.
- Pewnie mi Zayn podrzucił - Powiedziałaś do siebie i mocno je przytuliłaś. - Tęsknię za tobą. 
  Szybko owinęłaś przedmioty w papier ozdobny, ładnie dokleiłaś kokardkę i podpisałaś prezenty. Zeszłaś na dół i położyłaś pod drzewkiem świątecznym. 
- Wesołych Świąt, Zayn. - Powiedziałaś i poszłaś na górę. 
Następnego dnia rano.
  Kiedy się obudziłaś nie okazywałaś wielkiego entuzjazmu, nie zbiegłaś nawet na dół, jak robiłaś to co roku. Nie było ci zbyt wesoło. Byłaś zbyt przybita tym, że nie ma tutaj Zayna. Nie potrafiłaś się nawet uśmiechnąć. Zeszłaś więc spokojnie na dół. Rodzice już tam byli. Usiadłaś pod choinką. Popatrzyłaś się na te prezenty. Było ich mnóstwo i nie wiedziałaś od którego z nich zacząć. Za chwilę spojrzałaś na rodziców. 
- A wy swoich nie otwieracie? - Spytałaś. 
- Najpierw ty otwórz - Uśmiechnął się tata. 
- Jak wolicie - Odpowiedziałaś. 
  Wybrałaś prezent, który był twoim zdaniem najładniej opakowany, spodobał ci się, bo miał na sobię zawiązaną czerwoną kokardkę, którą tak bardzo lubiłaś zdejmować. Była to płyta chłopaków "Take Me Home". Ucieszyłaś się.
  Popatrzyłaś na mamę, bo wiedziałaś, że jest to prezent od niej. 
- Dziękuję - Uśmiechnęłaś się. 
  Twoja mama tylko kiwnęła głową. 
  Odłożyłaś płytę na podłogę obok siebie. Twoją uwagę przykuł kolejny prezent. Nie był jakoś wykwintnie opakowany, a raczej... niestarannie, rogi były pozaginane, taśma wystawała poza opakowanie. 
- Wybacz - Tata się zarumienił.
- Ha ha, nie szkodzi - Odpowiedziałaś. 
  Starannie otworzyłaś prezent. Zobaczyłaś kawałek ramki na zdjęcia, a w niej fotografię na której byłaś ty i Zayn. Tą fotkę zrobił wam twój tata, na halloween, kiedy byliście u ciebie w domu. 
- O mój Boże... - Zakryłaś usta, by nie pisnąć. - Dziękuję bardzo! To jest piękne! 
Uściskałaś tatę. 
- Nie ma sprawy, kochanie. Ale nie widziałaś kolejnego prezentu - Drugą część zdania twój tata wypowiedział raczej szeptem i nie zdołałaś tego dosłyszeć. 
  Szybko zobaczyłaś resztę prezentów i zaniosłaś je do siebie do pokoju. Zrobiłaś zdjęcie fotografii i wysłałaś mms Zaynowi i podpisałaś "Wesołych Świąt, kocham Cię, pozdrów chłopaków i rodzinę. [T.I] xo". 
19:00
  Zasiedliście wszyscy do stołu. Ty, twoja mama i tata. Zaczęliście swoją świąteczną kolację, kiedy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. 
- Oh, nie - Pomyślałaś - Pewnie to jakiś wędrowiec, zobaczył, że światło się pali i przyszedł na wigilię. Pięknie...
Położyłaś głowę na stole obok talerza. 
- [T.I] przyszli twoi przyjeciele, żeby złożyć ci życzenia. 
- Kto? - Zdziwiłaś się. Wstałaś i podeszłaś do drzwi. 
- Kto to znowu? - Powiedziałas ospale. 
- Znowu? Myślałem, że się stęskniłaś. - Powiedział znajomy głos.
- O mój Boże, Zayn! - Krzyknęłaś z radości i rzuciłaś się chłopakowi na szyję. - Boże, nie mogę uwierzyć, to naprawdę ty! Jezu, jak się cieszę, że znów cię widzę!
  Nie mogłaś opanować emocji, łzy wzruszenia ciekły ci strumieniami. Humor od razu ci się poprawił. 
- I MY! - Krzyknęli na raz Louis i Niall. 
  Byłaś wniebowzięta. Wszyscy, których kochasz są teraz tutaj z tobą, przy tobie. W Wigilię, w najważniejszy dzień w roku. 
Wszyscy zasiedliście do stołu. 
- Ależ jestem głodny... - Powiedział Niall.
- Śmiało, częstuj się - Zaśmiała się mama. 
  Wszyscy zabrali się do jedzenia. Ty nie odstępowałaś Zayna na krok, nie mogłaś wypuścić jego dłoni z rąk. Tak bardzo się za nim stęskniłaś.
- Już nigdy więcej mnie nie zostawiaj, dobrze? - Powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek. 
  Kiedy już wszyscy zjedli, ty i Zayn wyszliście na zewnątrz. Poszliście za twój dom, na ławeczkę. Usiedliście na niej. Wtedy zaczęły spadać pierwsze płatki śniegu. W tym samym czasie spojrzeliście w niebo, by popatrzeć na wirujący śnieżek. W tym samym czasie zobaczyliście jemiołę, która nad wami wisiała. Uśmiechnęłaś się do siebie. 
- Zayn... znasz ten zwyczaj? Kiedy jemioła wisi nad dwojgiem ludz... - Nie zdążyłaś dokończyć, bo Zayn zamknął ci usta pocałunkiem. 
   

                                              To teraz gify
1# Ty : Kochanie chodź pomożesz mi upiec te świąteczne ciasteczka twojej mamy 
Harry : Zawsze i wszędzie ... 


2# Podczas wigilii Lux zaczyna rozdawać prezenty. Gdy dochodzi do ostatniego okazuję się, że nie ma prezentu dla Harrego. 
Harry : 
Po chwili zabiera jeden z prezentów Lux. I zaczyna się nim bawić.


3# Ubierasz z Lou i jego rodzeństwem choinkę. 
Fizzy : Ja zawieszam gwiazdę na czubku!
Lou : Możesz pomarzyć! - Wyrywa jej ozdobę z rąk. 
Fizzy : Raczej ty! Ja ją zawsze wieszałam! - Teraz ona mu ją zabiera. 
Lou : Ale prawa się zmieniły i teraz ja to robię.. - On zabiera 
Fizzy ; Oddaj mi ją! - Naskakuje mu na plecy/
Ty : Możecie przest ... 
Fizzy&Lou : Nie wtrącaj się! - Momentalnie słyszysz dźwięk łamiącego się plastiku. Lou wraz z siostrą połamał gwiazdę. 
Lou : Powiem  mamie ... 



4# Przy wigilijnym stole. 
Lou ; I ona do mnie je je, a ja że nie, bo przecież w tym garniaku wyglądałem naprawdę okropnie! 
Ty : Skończyłeś? - Pytasz znudzona bawiąc się jedzeniem na talerzu. 
Louis: 


5# Niall : Zjadłem ostatniego cuksa z waszej choinki ... 
Liam : Wypierrr


6# Prosisz Liama by powiesił łańcuch na poręczy przy schodach. 
Wychodzisz z salonu po czym wracasz z pudłem ozdób na choinkę. 
Liam : Chyba utknąłem ... 


7# Niall pokazuje waszemu synowi trik jak szybko można "zejść" ze schodów. 
Syn : Tak tato? 
Niall : Yhym, dobra dajesz zanim matka wróci ... 


8# Kupujesz Niallowi pod choinkę jego wymarzony prezent. 
Niall : 


9# Ty : Zayn co chcesz pod choinkę? 
Zayn 
Ty serio 
Zayn 


10# Przecholowaliscie troche z Zaynem podczas swiat. 
Zayn 



Witamy!! Jak zauważyliście nie są to nasze imaginy, no wiecie to okres przed świąteczny i nie mamy zbytnio czasu. Nasz Boo Bear ma jutro ma za 2h i 37min urodzinki, tak się cieszymy. To już 24 latka, ale to i tak będzie nasze kochane duże dziecko.


                                   
                                    
                           
                                 
Składamy najserdeczniejsze życzenia no i oczywiście spotkania chłopców. Czego można chcieć więcej?
                                                                                                      Styles'owa♥
                                                Malikowa♥
                                           Liamkowa♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz