Był czwartek. Wstałaś, ubrałaś się w to:
, zeszłaś a dół, zjadłaś śniadanie i wyszłaś. Miałaś jeszcze 30min, a szkołę niedaleko więc postanowiłaś iść na pieszo, ponieważ był ciepły majowy ranek. Gdy doszłaś spotkałaś się ze swoją najlepszą przyjaciółką-Demi. Razem przemaszerowałyście przez korytarz aż doszłyście do swoich szafek, które akurat znajdowały się obok siebie. Za sobą usłyszałaś ciche śmiechy, więc postanowiłaś się odwrócić i zobaczyłaś to czego obawiałaś się najbardziej, a mianowicie Bandę Harry'ego. Czyli:
Harry-lider bandy
Niall-prawa ręka Harry'ego
Zayn-typowy bad boy
Liam- który jest miły, ale tylko dla tych których uważa za spoko
Louis- najśmieszniejszy, ale tylko dla nich
To właśnie oni. Uważają się za nie wiadomo kogo, a każdą dziewczynę traktują przedmiotowo.
Wracając do sytuacji. Odwróciłaś się do nich i stanęłaś twarzą w twarz z Harrym.
H:Kogo my tu mamy czy to nie nasza kochana...
N:[T.im]
ty: Ta ja, a co?
Li:Radze ci uważać.
ty:Na kogo? Was? Haha
Lou:Ej lalunia uważaj, z nami się nie zadziera.
ty:Po pierwsze nie laluniaj mi tu, a po drugie sorry ale muszę iść.
Z:A co? Nie chcesz spóźnić się na lekcję bo mamusia będzie zła hm...??
ty:Nie. W przeciwieństwie do ciebie i twoich kolegów mam zamiar zdać.
Poszłaś, byłaś z siebie dumna. Jeszcze nikt im tak nie odpowiedział jak ty, wszyscy się ich bali, ale i ich lubili. Ty byłaś wyjątkiem. Mieli na koncie kila bójek i to nie amatorskich. Wszyscy w okolicy ich znali. Przez cały dzień unikałaś ich jak ogień wody. Nareszcie lekcje się skończył i wróciłaś do domu.
NASTĘPNY DZIEŃ
Weszłaś do budynku, w którym odbywają się lekcje. Kiedy weszłaś na korytarz wszyscy zaczęli się z ciebie śmiać. Wiedziałaś czyja to sprawka i już chciałaś do nich iść, ale przyczyny pierwsze podeszły do ciebie. I jak zawsze zaczęliście waszą"miłą" pogawędkę
H:Hej. I jak tam hm..??
Lou:Mówiliśmy, że z nami się nie zadziera.
ty:Szczerze? Nie rusza mnie to.
H,N,Z,Li,Lou:Co??
ty: To co słyszeliście.
N:Czyli to, że wszyscy się z ciebie śmieją w ogóle cię nie rusza?
ty:Dokładnie.
Zdenerwowani odeszli. Wtedy podeszła do ciebie Demi.
Demi: Co oni tacy zdenerwowani?
ty: A nic, tak tylko rozmawialiśmy.
Demi:Postawiłaś się im, co?
ty:Żebyś widziała ich miny!! Epickie hahaha!!
Demi:Lepiej na nich uważaj.
Ty:Ej Dem, nie boje się ich.
SOBOTA
Właśnie zarzucałaś na siebie swoją bluzę:
W PARKU
Szłaś, aż nagle wpadł na ciebie jakiś chłopak. Ty upadłaś, a pies uciekł. Okazało się, że tym chłopakiem jest kolega z klasy-Josh(czyt.Dżosz)
J:Hej[T.im], przepraszam. Pomogę ci go złapać.
ty:Nic się nie stało, a i dzięki.
Uśmiechnęłaś się do niego co on odwzajemnił. Nie zauważyłaś, że tej całej sytuacji przyglądała się banda Harry'ego.
H:Tak nie może być, one jest moja!
Z:Tak wiemy, nie musisz mówić nam tego co minute. Ale przyznam laska z niej niezła.
Li:Właśnie.
Lou: Chodziło ci o to pierwsze czy drugie
Li:I o pierwsze, i o drugie.
N:Dobra, a teraz musimy zastanowić się co możemy zrobić, żeby Josh się od niej odwalił. Ona jest nasza!!
H:NASZA!?
N:Sorry, chciałem powiedzieć twoja.
Lou:Wiem! Zakażemy mu rozmawiać i spotykać się z [T.im].
H:No właśnie, przecież każdy się nas boi.
N,Z,Li,Lou:Hahaha...prawda
PONIEDZIAŁEK PO LEKCJACH
ty:Hej Josh
J:Hej [T.im]. Sorry ale nie możemy rozmawiać.
H:Mówiliśmy ci że masz się od niej odwalić
J:Sorry Harry, to już się więcej nie powtórzy. Pa[T.im]!
Stałaś oszołomiona i wściekła, w końcu podeszłaś do Harry'ego.
ty:Styles uważasz się z bóg wie kogo, jesteś najbardziej popularną osobą w szkole, bierzesz udział w nielegalnych walkach!! To po co uwzięliście się na mnie!? Dlaczego chcecie, żebym była nieszczęśliwa!? Dlaczego!? Bo co, postawiłam wam się!? Bo nie traktuje was tak jak inni!? Dlatego, że was nie wielbię!? Może byś coś powiedział!? Zawsze masz taką niewygadaną gębę i cięty język, a teraz!? No mów coś!!
H:Nie wiem co...
ty:Pff...
Chciałaś już iść, ale on złapał cię za nadgarstek.
H:Dzisiaj o 17:00 w parku. Wszystko ci wyjaśnię.
ty:Taa, niech ci będzie.
Wyszłaś z budynku i udałaś się do domu. Doszłaś do domu o 16:00, zjadłaś obiad i pomogłaś mamie pozmywać. Odświeżyłaś się , przebrałaś
W PARKU
Usiadłaś na jednej z ławek i czekałaś na Harry'ego i to jak zacznie się tłumaczyć. W oddali zobaczyłaś zbliżającą się do ciebie postać. Pomyślałaś, że to Harry i nie pomyliłaś się co do tego.
H:Hej!
ty:Witam szanownego Pana Stylesa.
H:Proszę przestań, to robi się żałosne.
ty:Ale co?
H:No...a zresztą. Teraz mnie posłuchaj to ci wszystko wyjaśnię.
ty:To dawaj. Zamieniam się w słuch.
H:Więc tak wszystko zaczęło się 2 lata temu. Wtedy zacząłem coś do ciebie czuć.
ty:Zacząłeś coś do mnie czuć!?
H: Mała daj mi skończyć. Więc tak, jak mówię zacząłem coś do ciebie czuć. Myślałem, że to tylko szczeniackie zauroczenie, ale to trwa już od dwóch lat. A kiedy nam się postawiłaś te uczucia powróciły, ale jeszcze mocniejsze.
ty:A co to ma wspólnego z Joshem!?
H:Pamiętasz kiedy on na ciebie wpadł?
ty:No tak.
H:No właśnie. My widzieliśmy całą sytuację i bałem się, że cię stracę
ty:ŻE MNIE STRACISZ!?
H:Tak. Mała ja cię kocham!!
ty:Aale...
H:Nic nie mów wiem, że nie mam u ciebie szans.
ty:Skąd wiesz?
H:Naprawdę? Mam u ciebie szansę?
ty: Myślę, że tak. Powiem ci jutro w szkole, o ile będziesz.
H:Miałem nie przyjść, ale teraz to co innego!
ty:Pa!
H:Nara maleńka!
Po powrocie do długo nad tym myślałaś, aż w końcu postanowiłaś dać mu szansę.
WTOREK W SZKOLE
Gdy weszłaś do klasy zobaczyłaś Harry'ego obściskującego się z Emmą. Poczułaś się jakby cię zdradził i z hukiem wleciałaś do łazienki. Spojrzałaś w lustro i zobaczyłaś łzę na swoim policzku. Czy mi na nim zależy?-pytałaś samą siebie. Po około 15 minutach wyszłaś z łazienki, ale nie wróciłaś do klasy, tylko poszłaś do parku, gdzie raczej policja nie patroluje. W parku siedziałaś sobie na ławce i nagle zobaczyłaś zbliżającą się bandę Harry'ego. Harry do ciebie podszedł, a reszta rzuciła ci tylko krótkie-siema.
H:Wagarowiczka hmm...? Nie ładnie tak zrywać się z lekcji.
ty:I kto to mówi?
H:Ej mała a tak szczerze to dlaczego nie w szkole? Ktoś cię skrzywdził?
ty:Nie. Po prostu nie chce mi się siedzieć w tej budzie, a w domu są rodzice. Jasne?
H:Hej, przecież widzę, że ktoś cie skrzywdził.
ty:A ty nie idziesz do swojej dziewczyny?
H:Jakiej dziewczyny?
ty:A Emma??
H:Emma to tylko pusta laska z fajnym tyłkiem i tyle.
ty:Ale Harry? Ja też mam być tylko kolejną pustą laską, która nic dla ciebie nie znaczy?
H:Maleńka, przecież wiesz, że jesteś dla mnie kimś więcej. KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE!!
ty:Harry?
H:Tak?
ty:Bbo ja też cię kocham.
On cię przytulił, a ty przeniosłaś się mu na kolana. Po czym zatraciliście się w długi i namiętnym pocałunku.
H:Kocham cię.
ty:Ja też cię kocham
ŚRODA
Jadłaś śniadanie, kiedy pod twój dom przyjechał samochód. Twoja mama wyszła zobaczyć kto to.
Gdy przyszła z powrotem była trochę przerażona, nie wiedziałaś dlaczego.
mama:Masz się ubrać i wyjść. Ktoś po ciebie przyjechał. Ubrałaś się:
Drzwi od samochodu się otworzyły a tam zobaczyłaś Stylesa. Razem pojechaliście do szkoły. Kiedy wchodziliście do budynki trzymając się za ręce wszyscy się na was dziwnie patrzyli. Podeszliście do reszty bandy.
N,Z,Li,Lou:Hej mała!!
ty:Hejka chłopcy!
Lou:Teraz to chłopcy, tak?
ty:Taa. Przepraszam za tamto.
Lou:Żartowałem!
Li:Szczerze, to teraz my cię powinniśmy przeprosić.
Z:Bo ty każdemu z nas...
N:się podobasz.
ty:A nie łatwiej było mi o tym powiedzieć.
H:Masz rację kochanie, powinniśmy ci o tym wcześniej powiedzieć.
ty:No już. Trudno się mówi. A teraz chodźcie na stołówkę, bo głodna jestem
H:Właśnie! Idziemy!
Wtedy do szkoły wleciała twoja przyjaciółka.
ty:Wy idźcie, zaraz dojdę
CH:OK!
Demi stała obok szafki i rozmawiała z innymi waszymi koleżankami.
ty:Hej Dem!
Demi:[T.im]!!? Co ty tu robisz!? Czekałam na ciebie dobre 15min!
ty:Przepraszam,ale przyjechał po mnie chłopak
Demi:Masz chłopaka!?
ty:Tak, ale później ci go przedstawię.
Demi:Jezu, czy mnie coś jeszcze ominęło??
ty:Raczej nie. A teraz muszę iść na lunch, spotkamy się później!
Demi:Ok!
PO LEKCJACH
ty:Chodź
H:Gdzie?
ty:Muszę cię komuś przedstawić.Hej Dem!!
Demi:Hej[T.im]!
ty:Tak jak ci obiecałam.To jest mój chłopak Harry
Demi:Harry!? Ten Harry!? Szkolny bad boy, lider bandy!?
ty:Tak.
H:Cześć. Demi, tak?
Demi:Taa.
ty:Dobra nara Dem. Chodź Hazz jedziemy do domu.
H:Mojego czy twojego?
ty:Em...mojego.
H:Dzwonimy do chłopaków, żeby wpadli?
ty:Pewnie!
Jesteś z Harrym. Chłopcy nie najlepiej dogadują się z Demi, próbujesz to
jakoś zmienić, ale nic na siłę tak samo nie chcesz zmieniać chłopaków może w końcu sami zrozumieją, że nie mogą się tak zachowywać. Na razie spędzasz czas raz z dziewczynami raz z chłopakami, masz nadzieje, że w końcu zmienią do siebie nastawienie.
I jak może taki być?? Wydaje mi się, że jest trochę długi. Zostaw komka i czekaj na następne.
♥♥♥ Styles'owa♥♥♥








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz